środa, 13 lutego 2013

Walentynki.



13.02.2013 rok.

Drogi Pamiętniku, mój dzisiejszy wpis zacznę jak każdy inny. Mam się dobrze, w szkole daje radę, ale co najważniejsze jestem szczęśliwie zakochana. Z Tomkiem jestem już prawie rok, dokładniej rzecz ujmując rok bez jednego dnia. Jutro Walentynki, nie mogę się doczekać. Moje ukochane święto! W tym roku będzie ono szczególnie wyjątkowe. Jutro dokładnie o godzinie 18:25 minie równy rok od kiedy jestem z Tomkiem. Mam przeczucie, że jutrzejszy dzień będzie wyjątkowy. Ciekawie, co wymyśli? Ja oczywiście udaję, że nic nie pamiętam o rocznicy. Chociaż już teraz odliczam minuty.



14.02.2013 rok, godz. 10:30

Drogi Pamiętniku, mam się dobrze, nawet bardzo, w szkole jest dobrze jak nigdy, a z Tomkiem układa się wspaniale. Co do niego. Dzisiaj Walentynki i nasza pierwsza rocznica. Tomek, ani słowa nie pisnął na temat dzisiejszej kolacji. Dlatego postanowiłam mu zrobić niespodziankę, ale taką nie do końca, pewnie się domyśla. Jestem strasznie podekscytowana!

14.02.2013 rok, godz. 12:26

Drogi pamiętniku, zostało 5h 59 min. do naszego spotkania. Zaczynam przygotowania. Jestem już wykąpana, włosy umyte, paznokcie wyczyszczone, w ciało wtarłam balsam malinowy, jego ulubiony zapach. Zaczynam suszyć włosy. Skończyłam, teraz trzeba je ułożyć. Włosy dokładnie rozczesałam, do rąk wzięłam lokówkę. Po jakimś czasie na mojej głowie luźno zwisały już lekkie fale. Dobrze, teraz makijaż. Najpierw dokładnie rozprowadziłam mój ulubiony  podkład  po całej twarzy oraz w okolicach szyi i dekoltu. Zrobiłam delikatną kreskę na górnej powiece. Rozjaśniłam kąciki oczu, oraz jeszcze trochę pobawiłam się cieniami. Na końcu mocno i dokładnie wytuszowałam rzęsy. Spojrzałam na godzinę w telefonie, była już 15! Szybko poszłam do mojej garderoby i wtedy zaczął się problem: w co się ubrać?
Po długim namyśle, wybrałam sukienkę bardzo klasyczną i elegancką. Mała czarna, to jest to. Jednak nie była to zwykła, prosta sukienka. Tył sukienki był mocno wycięty, a wszystkie skraje sukni obszyto piękną, czerwoną koronką. Tak, ta sukienka była idealna na tą okazję. Założyłam cienkie czarne rajstopy. Do tego wszystkiego na stopy nałożyłam wysokie, krwistoczerwone szpilki. Do ręki wzięłam moją ulubioną torebkę od Chanel. Spojrzałam na godzinę, zbliżała się 18, musiałam się spieszyć. Już wychodziłam z domu, kiedy przypadkowo zerknęłam na siebie w lustrze. Tak, już wiem! Szybko odpięłam torebkę, z jej dna wyciągnęłam olśniewająca szminkę w kolorze ciepłej czerwieni. Teraz jestem gotowa. Ruszyłam do wyjścia. Zakluczyłam mieszkanie i pobiegłam do samochodu. Po kilkunastu  minutach dojechałam pod dom Tomka. Byłam taka podekscytowana. Godzina- pomyślałam, spojrzałam na zegarek. Wskazywał 18:20. Idealnie, tak jak chciałam. Postanowiłam nie pukać. Miałam klucze do jego domu. Po cichu odkluczyłam. Powoli weszłam do środka. Wszędzie było ciemno, gdzieś w oddali widziałam kilka zapalonych świec. Postanowiłam iść ich śladem. Po drodze do salonu, zobaczyłam pojemnik z lodem ze schłodzonym szampanem w środku. Byłam ogromnie zadowolona. Było tak jak to sobie wyobrażałam. W pewnej chwili, do moich uszu dotarł cichy chichot i odgłos jakby ktoś się całował. Stanęłam w bezruchu. Moje serce zamarło. To co zobaczyłam zmieniło moje życie na dobre. Tomek i jakaś lafirynda leżeli na kanapie. Zupełnie nadzy. Czule się obejmowali. Całowali się. Rechotali. Patrzyłam na tą scenkę jakieś dwie minuty. Nie mogłam z siebie wydusić słowa. Nie wierzyłam w to, co wiedzę. Mój Tomek, najlepsze, co mnie w życiu spotkało, moja pierwsza wielka miłość. Leży tutaj z jakąś wywłoką. W końcu wydusiłam z siebie bardzo ciche:
-Co?
Ich reakcja była natychmiastowa. Ona szybko zasłoniła się kołdrą, on owinął się kocem w okół pasa.
-Jezu, kochanie, to nie tak jak myślisz.
-Naprawdę?!? To ciekawie jak? Czy Ty myślisz, ze ja jestem ślepa?!?- nagle odzyskałam głos i świadomość.
On zapalił światło. Spojrzałam na wypoczynek. Teraz moja wiara w ludzi spadła jeszcze niżej, chociaż już chyba się nie dało.
-Magda? - nie wierzyłam w to, co mówię.
Leżała tam Magda moja najlepsza przyjaciółka, już od podstawówki.
Obydwoje zaczęli się tłumaczyć. Krzyczeli, zaprzeczali, przepraszali. Ja stałam jak słup soli. Wyłączyłam się. Wszystkie dźwięki dochodziły do mnie stłumione, bez wyrazu. Nie wiem dlaczego, spojrzałam na zegar, wskazywał dokładnie godzinę 18:25. Nagle wszystko do mnie dotarło. Co się wydarzyło przed chwilą. Wszystkie głupie uśmieszki Magdy do Tomka, które wtedy dla mnie nic nie znaczyły. Całe życie przemknęło mi przed oczami. Chwila, kiedy go poznałam, jak się w nim zakochałam, jak zaczęliśmy być razem, każdy spacer, każda rozmowa, każda kłótnia i każdy nasz pocałunek. Wszystko do mnie wróciło. Poczułam się jak bym się ocknęła. Spojrzałam na zegar nadal była godzina 18:25.
Spojrzałam na nich, na ich twarze, na ich emocje. Nadal próbowali się tłumaczyć. Ja tylko odetchnęłam, spojrzałam mu prosto w oczy i  powiedziałam:
-Kochanie, właśnie minął rok odkąd jesteśmy razem.
Odwróciłam się i wyszłam, Magda próbowała mnie zatrzymać. Nie udało jej się to. Przy drzwiach ostatni raz spojrzałam Tomkowi prosto w oczy. Widziałam w nich ból i cierpienie i żal jakiego nie widziałam jeszcze u żadnego człowieka. On jednak nie wytrzymał ciężaru mojego spojrzenia. Odwrócił wzrok, w tym samym momencie wyszłam.


14.03.2013 rok.

Drogi Pamiętniku. Tego wpisu nie zacznę jak każdego innego. Moje życie nie ma sensu, wywalili mnie ze szkoły, nie dawałam sobie rady, nie mam Tomka. Nie mam nikogo. Wiem, że dawno nie pisałam, ale musiałam to przemyśleć. Dzisiaj mija miesiąc od tego dnia. Już nie ubolewam, już nie żałuję, już nie czekam, już nie pragnę, już nie rozumiem, już nie próbuje, już nie staram się, już nie walczę... już nie kocham. Moje życie zostało obdarte z tego uczucia. Nie chcę go już znać, nie chcę go już widzieć, nie chcę   go już czuć. To uczucie przeraża mnie, nie daję sobie z nim rady. Jestem bez silna.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że straciłam mi dwie najbliższe osoby. Chłopka i przyjaciółkę. Z dzisiejszej perspektywy trudniej mi stwierdzić co gorsze. Nie życzę tego nikomu. Nawet najgorszemu wrogowi.
Wiem jedno, Walentynki moje ulubione święto, stały się moją zgrozą. Moim prześladowcą. Moim gwoździem do trumny.
Nienawidzę dnia 14 lutego. Szczerze go nienawidzę.




piątek, 1 lutego 2013

Dzieciństwo...

Czasami tęsknię za dzieciństwem.
Był to najbardziej beztroski okres mojego życia.
Okres, kiedy mieliśmy więcej zabawy niż nauki; kiedy tak łatwo przychodziło nam zawieranie nowych znajomości; kiedy nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic; kiedy wieczorem wracało się do domu, aby obejrzeć dobranockę; kiedy słowa " bo powiem mamie" były największą groźbą; kiedy podczas świąt czekało się na gwiazdora; kiedy wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdki na niebie w wieczór wigilyjny; kiedy denerwowaliśmy się przed pierwszym dniem w szkole; kiedy,  zasnęło się wieczorem na kanapie w salonie, rano w magiczny sposób budziliśmy się w swoim łóżku; kiedy bawiliśmy się w szkołę, chociaż dziś w życiu tego byśmy nie zrobili.
Właśnie z tego typu wspomnień składa się dzieciństwo.
 Kiedyś wszyscy byliśmy równi; kiedyś wszyscy byliśmy szczerzy; kiedyś nie liczyły się te wszystkie gadżety, bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie życia; kiedyś nie siedzieliśmy całymi dniami przed komputerem, ponieważ czekali na nas przyjaciele; kiedyś dobre oceny w szkole nie były powodem do wstydu, wręcz przeciwnie; kiedyś nikt się niewywyższał. 
A teraz? Teraz jesteśmy pełni kłamstwa i obłudy; teraz roi się wokół nas mnóstwo fałszywych przyjaciół; teraz dla naszych "przyjaciół" liczy się tylko to czy mamy najnowszy model iPhon'a, vansy i inne tego typu "niezwykle" potrzebne do życia gadżety; teraz ukrywamy pod sztucznym uśmiechem nasze prawdziwe uczucia; teraz mówimy "kocham" dla szpanu, a nie dla prawdziwej miłości; teraz szydzimy, wyśmiewamy, ignorujemy oraz wywyższamy się nade innych; teraz żyjemy w świecie pełnym plastiku i sztuczności. 
Teraz jesteśmy INNYMI ludźmi! Chociaż większość z nas zdaje sobie z tego sprawę i tak nic z tym nie robi.
 Z przykrością stwierdzam, że mnie to też złapało. Mimo to, że jestem tego w pełni świadoma. Na szczęście mam sumienie i rozróżniam dobro od zła. Na razie...

Byłam, jestem i będę.



Okej, to taka ja na początek.
W pierwszym poście chciałabym Wam wytłumaczyć, dlaczego taka, a nie inna nazwa bloga., przedstawię się w kilku słowach, powiem coś o sobie. Czyli tak wszystko w skrócie.


Mam na imię Paula. Nie Paulina! Od razu chcę uprzedzić, ponieważ niektórym się myli. W marcu skończę 14 lat. Uczę się w gimnazjum. Pomiom młodego wieku uważam się za mądrą osobę. Może brzmi to trochę cynicznie, ale co poradzę. Uczę się dobrze, chociaż kiedyś było lepiej, ale nie jest źle.
Rodzina. Mieszkam razem z mamą, tatą i bratem. Kuba jest odemnie młodszy dwa lata. Utrzymuję dobre kontakty z całą rodziną.
Znajomi i przyjaciele. Co do pierwszej grupy, jest obszerna, nawet bardzo. Mam wielu znajomych. Co do drugiej grupy, dla mnie przyjaciel to ktoś więcej. Ostatnio wydawało mi się, że w końcu mi się udało, że znalazłam przyjaciela. Niestety okazało się inaczej, ale o tym innym razem.
Zainteresowanie. Kocham modę! Poprostu ją wielbię. Ostatnio (huhu, chwalę się) zostałam wybrana najlepiej ubraną dziewczyną w szkole. Więc tak, moda to mój konik. Interesuję sie, także aktorstwem, ale amatorsko. Kocham pisać. Piszę różna opowiadania, teksty. Duże czytam. Szczególnie książki fantasty, oraz jakieś różne romanse, ale to rzadziej.


Pamięć długotrwała.

Tytuł dość tajemniczy i o wielu twarzach. Można pomyśleć, że chodzi o jakieś badania pamięci, czy o coś w tych klimatach. Otóż nie, nie o to chodzi. Gdy wymyślałam nazwe bloga, wiedziałam, że chcę tutaj pisać o sobie, o moich przeżyciach, wspomnieniach, myślach, opiniach, planach. O całym moim życiu. Na początku kusił mnie tytuł w języku angielskim. Jednak z niego zrezygnowałam.
W końcu zdecydowałam się na nazwe Pamięć długotrwała. Chciałam w tej nazwie przekazać w tajemniczy sposób to, o czym będę pisać. Wiele notatek będę opierała na moich wspomnieniach, czyli na wydarzeniach, które znajdują się w pamięci długotrwałej.  Właśnie na tej podstawie powstała ta nazwa.



Okej, to chyba tyle. Notatki będę starała się dodawać jak najczęściej.

Do napisania, Paula.